czwartek, 17 lipca 2014
Spadający ptak - MH17.

Z samolotu malezyjskiego samolotu pasażerskiego - MH17 zostały szczątki, z 295 osób na pokładzie jeszcze mniej. Ta absurdalna katastrofa malezyjskiego boeinga przy granicy ukraińsko-rosyjskiej  przejdzie do historii nie tylko dlatego, ze to kolejna wielka katastrofa, ale również dlatego, ze to straszne, absurdalne wydarzenie miało być kolejnym „spadającym ptakiem” – jak to ujął  w mediach społecznościowych  lider prorosyjskich separatystów Girkin ( by po chwili usunąć wpis, pewnie orientując się o pomyłce).     

Jeśli  separatyści prorosyjscy przez przypadek strącili malezyjski samolotu pasażerski - MH17 w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy to będzie, moim zdaniem,  game-changer  o znaczeniu międzynarodowym w dalszym traktowaniu kryzysu na Ukrainie.  

Jak się okazuje, w dzisiejszym świecie, nie tyle ludzka rzetelność czy uczciwość, czy przeciwnie wyłącznie polityczny interes, siła i ideologia,  ale --------------zimna, niezaangażowania emocjonalnie technologia pozwoli precyzyjnie wyjaśnić skąd i czym zestrzelono samolot, nic się nie ukryje, bo nic nie da się ukryć – technologicznie! 

Międzynarodowy zespól ekspertów (a więc  nie - Rosja, czy Ukraina, czy jakikolwiek inne bliskie- geograficznie katastrofy państwo )  wyjaśni kto i dlaczego doprowadził do tragedii. Wprawdzie życia  295 niewinnych ludzi nie da zwrócić, ale sprawcy będą wykryci DO TEGO wystarczy technologia.

 Czy sprawcy będą pociągnięci do odpowiedzialności?  Do tego nie wystarczy technologia.     

 Czy  to wydarzenie zmieni  to strategię operacyjną Zachodu wobec kryzysu Rosji. Sądzę, że zdecydowanie tak! 

22:09, paskudaprawdziwa , Polityka
Link Dodaj komentarz »
środa, 05 marca 2014
Kształtowanie się nowego ładu międzynarodowego w XXI wieku.
 

“The only thing that will redeem mankind is cooperation”

wierzył  Bertrand Russell (1872-1970), ale wygląda na to ze jego wiara w to że "Jedyną rzeczą, która odkupi ludzkość jest współpraca", nie będzie wyznacznikiem relacji miedzy Wschodem i Zachodem w pierwszej Polowie XXI wieku.

Nie współpraca, ale „tradycyjna” rywalizacja będzie jednak motorem zmian cywilizacyjnych i nic to nowego w dziejach. Okres zimnej wojny się wprawdzie zakończył, technologia zmniejsza dystanse między ludźmi i społecznościami, ale nie kończy się ludzka potrzeba zdobywania dominacji, ludzka potrzeba zdobywania i zabezpieczania swojego stanu posiadania.  

U schyłku XX wieku największym triumfem dla Zachodu był rozpad ZSRR, dla Rosji największa katastrofa XX wieku był upadek ZSRR. Gorbaczow nie przejdzie do historii rosyjskiej jako jej wielki bohater, cokolwiek w tej kwestii bedzie notowane na Zachodzie.   

W XXI Rosja nie zrezygnuje z marzenia o przywróceniu dawnej potęgi. Stratedzy polityczni nie mogą byc zdumieni, że Rosja  stara się o odbudowywanie utraconej pozycji. Obama przekonany, że zimna wojna skonczyla się raz i na zawsze, odzyskuje miarę widzenia spraw, a USA odzyskuje polityczny wigor.   

Stworzenie Uni Państw Azjatyckich( dorównującej znaczeniu EU) pod patronatem Rosji to upragniona  droga w przyszłość, to wielkość myślenia wielkich  synów Rosji, a za takiego uważa się niewątpliwie Putin. A ta droga Rosji w przyszłość stanie się kulawa, wręcz niemożliwa bez Ukrainy.   

W XXI wieku cele Wschodu i Zachodu znowu się rozchodzą. Rosja, w miarę radzenia sobie z szokiem rozpadu ZSRR, coraz głębiej uświadamia sobie „bezsens” własnych zabiegów polityki integracyjnej z Zachodem, coraz głębiej przekonana jest, że jej siła i pozycja w świecie rośnie tylko „mocą własnej odrębności” wobec Zachodu, a nie mocą upodobniania się do Zachodu. Uznaje, że jej polityczna doniosłość nie wiąże się z coraz ściślejszą integracją i współpracę ze strukturami EU i USA, ale przeciwnie, owa siła wiąże się  ze zrezygnowaniem z prób pogłębiania procesów integracyjnych z Zachodem, z podjęciem decyzji o kroczeniu dalej własną, odmienna drogą, o tworzeniu własnej logiki wydarzeń … A Zachód musi się z tym nie tylko pogodzić, ale i z należytym szacunkiem respektować, Rosja to nie tylko dalej wielki kraj, ale też dalej miltarna potęga.  
  
I tak  kończy się na poczatku XXI wieku etap porozpadowego szoku i krótkotrwałej elastyczności Rosji, a zaczyna konsekwentna, sztywniejąca i chłodno racjonalizowana przez elity polityczne strategia  budowania nowej - silnej Rosji, znowu mocarstwa. Tyle, że dzisiejsza Rosja to tylko 45% ludności byłego ZSRR, tyle że  jednak to ciągle 75% jego PKB i  aż 90% jego wydatków na zbrojenia. 

 I nie ma co dziwić się takiej, a nie innej rosyjskiej aktywności dyplomatycznej i politycznej i decyzjom ekonomicznym tak w skali globalnej, jak w obszarze poradzieckim, w tym głownie wobec Ukrainy.

Polska wróciła do domu, do swojej  zachodniej rodziny i z tą stratą  Moskwa ( trzeba aby)  raz i na zawsze się pogodziła.  Polska jednak nie ma interesu zostać wrogiem Rosji, przeciwnie. Ze względu ma swoje położenie, jedyna rzeczą, która ocali Polskie jest mądra, przyjazna  współpraca… ze wszystkimi. Krajem neutralnym (co byłoby idealnym rozwiązaniem) Polska niestety nie może zostać, zbyt ważne strategicznie ma położenie, jest geograficznym środkiem Europy i sasiadem dwu zdecydowanie potężniejszych od niej panstw.      

Ukraina to niestety jeszcze trudniejsze położenie i historia i standard cywilizacyjny.   Ukraińskie marzenia  o włączeniu się do Unii Europejskiej niepokoiły Rosję, a jej konkretne już zabiegi nie nie mogly wywołać istnego geopolitycznego trzęsienia ziemi.

Czy to trzęsienie z m i e n i nie tylko regionalny, ale i  globalny układ sił?  Pożyjemy i zobaczymy! Być może wrócą stare praktyki zimnej wojny, ale nie będą już takie same w nowym świecie, z jego dzisiejszą technologia, ruchliwością, łatwością znoszenia granic… łatwością dostępu do wszelkich istniejących źródeł informacji. 

Osobiście sądzę że to geopolityczne trzęsienie żadnej wielkiej zmiany nie wprowadzi, wyraziściej tylko określi to co już jest - in status nascendi?  



18:46, paskudaprawdziwa , Polityka
Link Dodaj komentarz »
środa, 13 marca 2013
Nowy papież - 2013 rok.
***

Nowym papieżem został Jorge Bergoglio, jezuita, przyjął imię Franciszek. Jest pierwszym papieżem, który będzie nosił to imię. Jest 266 papieżem i pierwszym papieżem z Ameryki Południowej, ma 76 lat, był do tej pory arcybiskupem Buenos Aires.  Zaczął od słów:

- Bracia i siostry, dobry wieczór! - Módlmy się za nas i za cały świat, na początku tej nowej drogi.  

 - Chciałbym Was poprosić o wstawiennictwo, byście pomodlili się za mnie. Pomódlmy się w ciszy.
 
- Zaczynamy tę drogę Kościoła w Rzymie, biskup i lud razem, drogę braterstwa, miłości, zaufania między nami- mówił Franciszek. 

Czy należy oczekiwać wielkich zmian?

 Nie sądzę. Myślę, ze nowy papież będzie starał się strzec tradycji KK, jego fundamentalnej tożsamości. Nie jest przypadkiem, że tradycjonalnie/machinalnie  użył starej formuły „braterstwa” , kobiety nagle znikają z pola widzenia, pojawia się automatyzm tradycyjnego myślenia,  mimo powitania „bracia i siostry”. 

Myślę, że nowy papież (76 lat) nie przeskoczy poprzeczki patriarchalnego porządku rzeczy, że jest  z krwi i kości człowiekiem solidnej patriarchalnej instytucji i myślę, że będzie bronił  „odwiecznego” Kościoła przed „tym-czasowymi”  nowościami. Obym się myliła. 

Sądzę, że ten skromny, prawy, empatyczny wobec biednych, głębokiej wiary jezuita jednak ukróci bestię biurokratyczną  i nepotyzm w Watykanie, znikać też pewnie będzie, szybciej niż dotąd, nadęcie wysokich hierarchów, a preferowana zwyczajność, naturalność, bliskość hierarchii wobec ludzi. Sądzę, że mniej będzie wystawności celebracyjnej, więcej wstydliwości, co do bogactwa i wygody ziemskiego życia hierarchów kościelnych, więcej skromności (świętości?) i troski o socjalną sprawiedliwość.  

Nowy papież - sługa ubogich – bierze na swoje barki wielki ciężar. Ludzie oczekują od niego istnego cudu – uzdrowienia Kościoła, wprowadzenie nowego ducha, powiększenia liczby wiernych, zatrzymania masowo odchodzących od Kościoła w najbardziej rozwiniętej części świata.  

Czy to możliwe? Cudu nie będzie – jak myślę. Jednak możliwe jest tylko osiągnięcie jakiegoś lepszego  balansu miedzy nowym a starym, osiągnięcie tej jakiejś nowoczesnej formy rozwoju w historii KK, bez naruszania fundamentów, wprowadzenie tego „novum”, które przekona wygodnie żyjące, dobrze wykształcone, wyemancypowane i krytyczne masy o ciągu dalszym istnieniu prawdziwej dla nich „dobrej nowiny”  w Kościele.    

czwartek, 08 listopada 2012
Idź spokojnie, przemawiaj dalej łagodnie, trzymaj w ręku mocny kij.

 

 

Idź spokojnie, przemawiaj dalej łagodnie, trzymaj w ręku mocny kij;  tak możesz zajść daleko” .

Taka jest moja rada i pragnienie, która formułuję za  Theodora Roosevelta słynnym "Speak softly and carry a big stick”.

 

Dla mnie, potrzeba nowego etapu dla  "big stick diplomacy", do której niestety nie da sie Ameryce  nie powrócić, jest warunkiem zachowania stabilności na świecie, wiec pokoju,  po prostu świat potrzebuje silnej Ameryki.

 

 I do tego niechby Obama - nawet jeśli z oporami, to jednak z  poczuciem konieczności i odpowiedzialności -  dojrzał. Tak myślę, każda inna sytuacja, jest gorsza. Wybieram jak zwykle mniejsze zło, a nie czyste „dobro”  

 

 

Republikanie zachowali większość w Izbie Reprezentantów,  Demokraci - w Senacie, pewna równowaga siły zostanie zachowana.   

 

 

środa, 07 listopada 2012
Obama wygral wybory - 2012

Obama zostal  po raz drugi prezydentem USA. Burza sie  uspokaja, napiecia opadaja, ale  problmy nie znikaja. Problemy  beda sie nasilac.  

  

„Idz spokojnie, przemawiaj dalej łagodnie, trzymaj w reku solidny  kij;  tak mozesz zajsc daleko” ,

taka jest moja rada, ktora formuluje za  Theodora Roosevelta slynnym "Speak softly and carry a big stick”. Dla mnie to oznacza nowy etap dla  "big stick diplomacy", do ktorej niestety nie da sie Ameryce  nie powrocic, a do ktorej Obama z oporami dojrzewa  - jak mysle. 

 

CDN

czwartek, 04 października 2012
Dzień po debacie na ciągle najważniejsze stanowisko świata.

 

 Debata między Mittem Romneyem a Barackiem Obamą  przygotowane została niemal jak wielkiej wagi wydarzenie sportowe, a to tylko dwóch gadających panów, co prawda imponującego kalibru ducha i słowa.   

 

Od wczoraj zaczynam myśleć, że Obama może NIE zostać wybrany, ze wreszcie ma godnego siebie przeciwnika.  Ciekawe, że czuje się na tyle pewny, że chcąc zachować pewną „klasę”  nie wypomniał przeciwnikowi  „Bain Capital”, ani  zagranicznych kont, ani  sławnych   '47 procent' populacji uzależnionych od „państwa” , na które  Romney , nie może liczyć… jak to sam Romney niechcąco, acz głośno przyznał.    

 

Nie wykluczone, że Obama podzieli polityczny los Cartera, nie wystarczy być dobrym człowiekiem i pełnym dobrych intencji politykiem,  trzeba jeszcze rozumieć ekonomiczno-polityczne potrzeby chwili i podejmować niepopularne decyzje i  godzić się na „nielubienie”.    

 

Czy byłoby lepiej gdyby Hillary Clinton została prezydentem?  

 

Do pewnego stopnia,  niewykluczone.  Ale jako w ekonomii nie ma co liczyć na cuda, ale 7 lat tłustych i siedem lat chudszych ,  pogłębianych w obydwie strony przez działania ludzi, to myślę, ze  p. Clinton nawet mając inna (lepsza?) strategia rozwojową i rady mistrzowskiego eksperta – męża, nie osiągnęła cudu prosperity ‘tłustych lat” .  A łatwo  byłoby winić za to „kobietę”, bo „dano babie władze i co zrobiła?”    

 

czwartek, 05 lipca 2012
Nowa cząstka mającą cechy od dawna poszukiwanego bozonu Higgsa!

 

 Po komunikacie CERN ( Genewa, 04 lipca 2012),  

a w przeddzień w  Melbourne (Australia) konferencji Fizyki Wysokich Energii – ICHEP,  wiemy juz,  ze ludzie zwiazani z ATLAS i CMS przedstawili  najnowsze, wstępne wyniki poszukiwania bozonu Higgsa.  Eksperymenty pozwalily  naukowcom zaobserwac nową cząstkę (o masie w okolicy 125-126 GeV_).

Ta nowa cząstka, muze/musi być bozonem, i to najcięższym z kiedykolwiek zaobserwowanych ( powiedział Joe Incandela, lider eksperymentu CMS).

Naukowcy sugerują, że to przełomowy moment, otwarta droga ku bardziej precyzyjnemu rozumieniu tego, co naprawdę widzimy, ze to wielki krok naprzód w zrozumieniu fundamentalnej struktury materii i formowania się "rzeczy" ...

Nasze rozumienie Wszechświata zmienic się moze znacząco. 

Ekscytujące! Zwłaszcza, gdyby okazało się, że Wszechświat może być holograficzną iluzją.

Mnie ciekawi jeszcze jedno, czy będzie natychmiast planowana militaryzacja tego odkrycia.

niedziela, 03 czerwca 2012
Ewie Demarczyk

 ***


                                                           Ewie Demarczyk
Wejście kobiet na terytorium Babel nie miało nic zaślubin,
nic z misterium czułego związku – po danym sobie słowie
                   trwającego długie i szczęśliwe lata. 

Tam niejasne było tropem myśli powoli odkrywanym: prawdziwe
niebezpieczeństwo nie przychodzi z zewnątrz, ono jest wewnątrz
doszczętnego życia – elementem tworzywa, właściwością materii,
paradowaniem ku wielce rozległym obszarom,
                  codziennym używaniem Death Kit.
To ono wymaga wyczerpywania pozorów rzeczywistości - krzyku
z głębi gardła – wibracji pragnień zaszyfrowanych głęboko
i prawdy życia, które niesie w sobie zarodki swojego umierania.  

 A Biblioteka, tylko do-sławia rozedrgane do granic możliwości istnienie,
uważnie za myślami podąża, tropem tajemnego skarbu – życia
i zamiast fantomu Księgi potrzebuje niekiedy żywego vox Humana, siły,
nastroju, drżenia i wahania, pasteli i wstrząsu - urzekania, zamiast orzekania,
dźwięku od nowa magii, znowuż koloru, jeszcze obietnic genialnego odczytania
Tajemnicy, otumanionych podejrzanie nieczułą jawą Ducha Gatunku
wyzbywania się lęku i tak odchodzącej krótkotrwałości,
                       tego zabójczego serca stukotu.

Tam niejasne bywa odkryte: nie można zmienić pór roku, krzyku narodzin, bólu odejścia, majestatu gór, ekonomii w łańcuchu spasania, złota płonącego gwiazd  …
                 ale zmienić można człowieka – s i e b i e  
            … człowiek  jest tą  z m i a n ą,  na którą się czeka,
              w dni całe z braku wieczności, a ważne na-prawdę,
            dla zostania s o b ą.
Tylko na strzępy taki pejzaż,  tylko na leżenie odłogiem
to  m i e j s c e, gdzie wszystko jest i n a c z e j –
tę straszność, zniekształcone, przemienione, odchylone
w czeluść bez dna, te drogi strojne w psy kulawe, w kwiatów ciernie
i trupy – marzenia;  i tylko między absurdem a spodziewaniem sensu
               należność trzeba uiścić, ludzkie przeprowadzić śledztwo
               w sprawie rodzaju Zgody Mitycznej,
                tę w Nieskończoność drogę przybyć: 
                                          albo w szaleństwo
                                          albo w człowieczeństwo,
                nad najciemniejszą z rozpadlin stanąć - mieć to nieustraszenie
               zawsze od starszyzny przejęte – najwyższego stopnia
wtajemniczenie w kondycję ludzką, słów, snów i pewnej pracy – obrócenia
                   sztuki istnienia -  w sztukę siebie 
                   i nie - do góry dnem,
                   ale w stronę źródła,
                     które nigdy nie wysycha
                     wewnątrz,
                     w sobie, 

 w nieustanności stawania się świata i siebie cząstką jego,
gdy odczuwanie sprzeczności między ludzkimi pragnieniami
a jakąś teraźniejszością czasu i przestrzeni
jest zwyczajnością kondycji ludzkiej, zawsze
inicjacją w coraz wyższe stopnie i próby
                                  życia, co jest pierwsze
                                  i pieśni, co jest wtórna …
                 wiekuistym nad życiem czuwaniem 
                rozpisanym na tysiące głosów i  ten jeden,
w niedościgłe i nieustrzeżone nawet odwieczną kobiecością
 
 z woli i pamięci, smutki i radości, wiary i rozpaczy, pracy i miłości, lęku i odwagi,  utraconej nadziei rozgromieniem groszkami i różą, co odmówione przemijaniu -
pożarom zórz, urzekają chwilą ciemność, śpiewane śmierć wiodą – tam,
w Wielkie Ustronie – tam, gdzie nie kamienne,
                   a - wieczne „to samo”
          nie zatraca się nigdy, nie jest dla takiego pejzażu! Nigdy!
     Ani  zanikającą falą, ani momentem ruchu, ale …
fantastycznym rojem wiecznej harmonii i hebanowej bezkształtności,

w tych pewnym rejonach odwieczną kobiecością                     
             -  od chwili narodzin, od progu ludzkiej wytrzymałości -
            tą, co prowadzi - matczyna, tą, która nie pozwala
          utożsamiać się z rodzaju męskiego człowiekiem,
        ani zredukować do tego jak On Ją widzi, On i świat,
      a przyuczana do widzenia słonecznego, skończone
    nadzoruje,  czas – strach i szmer
podskórnych rzek krwi - rytmem serca odmierzany…

szyderczej nijakości nadaje kształt – z braku Pełni,
z namiętności spełniania 
jest rodzajem żeńskim kondycji ludzkiej
wtajemniczenia w życie - w bezgraniczne ryzyko i bezgraniczne szanse
wyprowadzania cieni - z rzeczy, pozorów -z rzeczywistości,
prawdy - z głębi własnego jestestwa,
gdy otwarta - ku przyszłości
musi walczyć o tożsamość w kłębowisku zmian. 
Nie, aby przybliżyć koniec, ale przybrać nieograniczone rozmiary
                    nadziei,
              której koniec jest początkiem rozpaczy
     - rodzajem zgody mitycznej,
mistrzostwa parafrazą
przemyconą z wieczności,
gdy biegną dzieci wszechświata, trwa …rozlega się pieśń
…  staje się…
      Ewą,
      i słuchają Jej dzieci wszechświata, 
      z Proteuszowej do prawdziwej postaci wraca,
      z Babel do siebie, wolna
      w głębi jestestwa drży głosu superstruną, swoja, ludzka
fantastycznym rojem wiecznej harmonii i hebanowej bezkształtności…

z tomiku Marii M. Rudiuk:  MÓWIĆ JAKO KOBIETA. Traktat Postfeministyczny (Część II), który ukaże się.

21:43, paskudaprawdziwa , POEZJA
Link Dodaj komentarz »
piątek, 13 kwietnia 2012
W "dawnym" kraju o ograniczonej suwerenności...

"Deal" miał miejsce na Seulskiej międzynarodowej konferencji poświęconej bezpieczeństwu nuklearnemu, gdzie  prezydent USA,  Obama - nie wiedząc, że rozmowa jest nagrywana – zagadnął  do rosyjskiego przywódcy, mówiąc że  "potrzebuje więcej czasu" w sprawie tarczy antyrakietowej, jako że  po tegorocznych wyborach  "będzie miał większą swobodę manewru".

Miedwiediew z pełnym rozumieniem wysłuchał i obiecał,  że wiadomość "przekaże  Władimirowi". 

Propozycja tego szeptanego `Deal -u'  wywołała burzę,  zwłaszcza wśród Republikanow,  w Kongresie zażądano  wyjaśnień, nietrudno po takich szeptach nie pomyśleć, że Obama przygotowuje się do  ustępstw wobec Rosji, a dla wielu jest to nie tylko błędna strategia, ale  też po prostu  „miękkość” obniżająca prestiż USA.   

28 marca, Erin Burnett (the anchor of her own news show on CNN - OutFront)  zauważyła, że nikt w USA nie będzie sie przejmował reakcją Polski, na szeptany `deal' Obamy z Miedwiediewem. W swoim popularnym programie, ta coraz bardziej znana dziennikarka, w trakcie rozmowy z innymi dziennikarzami, bez żenady zauważyła, że USA nie będzie kierować się reakcją (interesem?) Polski, bo USA ma pilnować swojego, a nie- polskiego interesu przecież ... 

Jaka z tego (jeszcze jedna) lekcja na przyszłość dla Polski? Burnett powiedziała głośno, co zdecydowana większość (98%?) uznaje za oczywiste. Co z tego wynika? 

Polska również ma pilnować przede wszystkim swojego interesu, a nie USA. Utopijnych pragnień trzeba się wyzbywać szybko, nawet jeśli prezydent i administracja się zmieni.  Taki zimny prysznic jest potrzebny, im szybciej tym lepiej.   

Zgadzam się więc, z tymi którzy uznają, że pozwalanie Amerykanom (czy jakiemuś innemu państwu) na traktowanie Polski jako swojego „ śmietnika” w wojnie  z terrorem było błędem i ze taki ewenement bezprawia nie może się powtórzyć.  

Moim zdaniem dzisiaj najważniejsze jest pełne ujawnienie wszystkich zdarzeń i zbadanie ich z punktu widzenia prawa (polskiego/unijnego) i ewentualne takie dopracowanie i wyjasnienie prawne, aby sytuacja taka nie mogła się powtórzyć. 

I to jest zadanie  większej wagi  niż urządzanie kolejnych polowań na czarownice, czyli „wbijanie w ziemię” ludzi odpowiedzialnych za te decyzje. Oni popełnili  błąd, ale jak napisal Cezary Michalski ( w swoim świetnym „Syndrom Klewek i cena polityki”,   Tyg. Pow.  07.06.2011 ) Polska za czasów Kwaśniewskiego i Millera była ciągle krajem o ograniczonej suwerenności…  ciągle jeszcze w okresie przejściowym, całkiem świeżo i warunkowo przyjęta do NATO”.

PS.   
Dzisiaj Korea Północna Korea Północna wystrzeliła swoją rakietą dalekiego zasięgu, ale - jak informuje Japonia i Korea Południowa - rakieta ta zaraz po starcie i spadła sobie niewinnie do morza. Między wzniosłością a śmiesznością wcale nie ma przepaści - jak to zauważył dawno temu Napoleon. 

środa, 11 kwietnia 2012
Jak dawno nie pisałam tutaj

Jak dawno nie pisałam tutaj, aż nie mogę uwierzyć? Nie zrobiłam podsumowania roku 2011, a to nie wybaczalne. Pożegnałam za zawsze kilka osób ważnych w moim życiu i mam potrzebę (powinność?) napisania o tym. Zrobię to, tyle, ze nie wiem, kiedy.    

Co mnie zbulwersowało w polityce?  Zbulwersował mnie szeptany „deal" Obamy z  z Miedwiediewem na Seulskiej międzynarodowej konferencji poświęconej bezpieczeństwu nuklearnemu. O czym jutro.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31