Blog > Komentarze do wpisu
Walczyć z AIDS - natura i rozum.

FRIDAY, DECEMBER 1st IS WORLD AIDS DAY


PIĄTEK,  1  GRUDZIEN   ŚWIATOWY DZIEŃ  AIDS 

Nosiciele wirusa HIV i chorzy na AIDS w roku 2006:

 39,5 mln (o 3,3 mln więcej niż w 2003 r.). 

 Nosiciele wirusa HIV zakażeni w 2006 roku: 4,3 mln. 


 Ofiary śmiertelne w 2006 roku: 2,9 mln.

Nosiciele wirusa HIV w świecie:

Afryka subsaharyjska: 24,7 mln;
Azja południowa i południowowschodnia: 7,8 mln;
Ameryka Łacińska: 1,7 mln;
Europa wschodnia i centralna Azja: 1,7 mln;
Ameryka Północna: 1,4 mln;
Azja wschodnia: 750 tys.;
Europa zachodnia i środkowa: 740 tys.;
Afryka północna i Bliski Wschód: 460 tys.;
Karaiby: 250 tys.;
Australia i Oceania: 81 tys.
 
(UNAIDS, Państwowy Zakład Higieny)

-------------

Jakie  metody walki z chorobą  są  skuteczne?  Jak można ograniczyć  AIDS?

Czy medycyna i wychowanie seksualne i promowanie profilaktyki mogą być najbardziej skuteczne, czy raczej to, co proponuje Kościół Katolicki, a także muzułmanie - opóźnianie wieku inicjacji seksualnej,  wstrzemięźliwość, abstynencja i podyktowane tym samym  pragmatyzmem zalecenie : związek małżeński i wierność, a sytuacji ryzyka,  jako ostateczność, używanie prezerwatyw, z informacją , że są one skuteczne w 80-90 proc.

 
Plaga AIDS  jeszcze raz zmusza do refleksji nad  kulturowymi korzeniami  rygoru dyskwalifikacji moralnej, tak dramatycznego  w życiu ludzkim,  aktu seksualnego.

Refleksja moralna o aktywności seksualnej jest obecna we wszystkich wiekach i to właśnie świadomość kosztu i trudu nie-do-opanowywania  tej sfery aktywności prowadziła ostatecznie do formułowania zasad rygoryzmu moralnego. Przy różnorodności podejścia  w różnych epokach wspólne  jest to, że od starożytności do dzisiaj akt seksualny uznawany był za niezwykle trudny  do opanowania i…   kontrolowania,  tak w skali społecznej, jak indywidualnej.


Jak więc uszanować naturę, nie pozbawiając walorów piękna przeżywania  jej jako ludzkiego  spełnienia, a więc  podporządkować ją  jakiemuś jednak świadomemu osiąganiu panowania  nad swoją (i innych?) „naturą”? 

Jak wychowywać, uświadamiać,  aby  poddani naturze,   dążąc do osiągnięcia rozkoszy osiągali  coraz wyższe samospełnienie i jednak, aby była to  coraz bardziej osiągana suwerenność, a nie  poddanie się,  zniewolenie popędem? 

Jak zachować to, co dojmująco zmysłowe i nie zatracić tego co dojmująco duchowo wysokie i  co jest uniwersalnym walorem aktu zmysłowo -duchowego?  

Aktywność seksualna nie jest wybrykiem, nie powinien być widziana jako choroba, grzech, potworność, upadek  Akt seksualny nie jest  sam w sobie  złem, ale od niepamiętnych czasów uprzytamnia ludzkości, że w swoich skutkach MOŻE być złem.


Akt seksualny może prowadzić nie tylko do rodzenia się niechcianych, niekochanych, kalekich dzieci, może prowadzić do niepotrzebnych cierpień, może spełniać się przez gwałt, przemoc, … obdzieranie z godności … może kończyć się  chorobą, śmiercią…

 
Dzisiejszym odpowiednikiem dawnych śmiertelnych  chorób wenerycznych jest właśnie AIDS.  W istocie to „nic” nowego w dziejach ludzkości, a jednak ta plaga przyjmuje zastraszające rozmiary i trzeba uporać się z nią,  tak medycznie, jak etycznie i filozoficznie, znowu opierając się na tym, co konieczne i uniwersalne dla śmiertelnych stworzeń -  na naturze i rozumie. 

niedziela, 03 grudnia 2006, paskudaprawdziwa
TrackBack
TrackBack URL wpisu: